Lubię czytać książki dla młodzieży choć sama już dawno się do niej nie zaliczam. Lubię też czytać książki dla dzieci :) i zawsze staram się pamiętać do kogo są skierowane, i jakie wymagania ma dana kategoria odbiorców wobec wybranych treści. Staram się. Ale czasem mi to nie wychodzi. Miałam taki problem z "Firstlife". Niby wiem, że główną bohaterką jest nastolatka, a więc muszą pojawić się wszystkie te sercowe rozterki, niezdecydowanie oraz burze hormonów, które kompletnie przysłaniają rozsądek. Spodziewam się tego w książce dla nastolatków. To nieodzowna cześć tego co określa się mianem New Adult. Ale tym razem bardzo żałuję, że autorka nie uczyniła swej bohaterki nieco starszej i dojrzalszej, wydaje mi się bowiem, że wszystko to przesłoniło i popsuło naprawdę świetny pomysł na ciekawą fantasy. Pomysł był intrygujący - pierwsze życie, jest właśnie tym, PIERWSZYM życiem, po nim bowiem jest to ważniejsze, a na pewno znacznie dłuższe (ale nie wieczne) drugie...